Ściano...

-do tyłu

●cztery czterdzieści
Link 04.09.2008 ● 21:40 ●komć [1]
wytaczam się spod pierzyny, przez wodę, szampon, ciepłe powietrze z suszarki do włosów, czajnika i kubka herbaty przedzieram się przez domowy burdel do drzwi, po czym odbywam kilkunastosekundowy bieg w kierunku przystanku i wskakuję do autobusu ze starą babką na siedzeniu z przodu. jedenaście godzin później ten sam kurs w odwrotnym kierunku. wkręcam się w kierat.
ku swojemu zdziwieniu mam w nosie klasowe i szkolne public relations, opinię i wizerunek i nawet swoją figurę, która przez te pyszne drożdżówki zaczyna nieco przypominać figurę kobiety w szóstym miesiącu ciąży.
ciąży.
ciąży mi na umysle jedna tylko rzecz.

nie ma cię, nie ma cię, nie ma cię i chyba nawet nie masz zamiaru tego zmienić.
●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●




●papierowa torba na głowie
Link 01.09.2008 ● 22:35 ●komć [1]
ciekawi mnie nieco, co jest przyczyną nagłej potrzeby tworzenia i gromadzenia masy autoportretów. czy to rozkwitający we mnie narcyzm czy to to związane jest z nastoletnim wiekiem, budowaniem nowego wizerunku blablabla, czy tylko kolejny etap wychodzenia z męczącej mnie od dziecka dysmorfofobii, a może to podświadoma chęć dążenia za modą na lans na portalach społecznościowych.
wygląd zewnętrzny zależy od wielu czynników, a jeszcze więcej zależy od niego. mogę śmiało powiedzieć, że ja to wiem, o.



w ogóle to się dużo w moim życiu zmienia, ale nie chce mi się o tym pisać. zresztą ściany nie wydają się dzisiaj być dobrymi słuchaczami.


●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●




●fajnie
Link 01.09.2008 ● 16:46 ●komć [0]
fajnie fajnie, o.
●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●




●daj wiedzy klucz, daj sercu rytm
Link 01.09.2008 ● 06:33 ●komć [1]
szlafrok, ręcznik, szampon z ekstraktem z henny
... wcale się nie stresuję
herbata, bułka, jogurt, woda
... wcalę się nie stresuję
tusz do rzęs, kredka, krem, perfumy
... nie, nie, nie, wcale się nie stresuję
szczotka do włosów, pantofle, wieszak, biały kołnierzyk

... aaaaa, nosz do kurwy ciężkiej nędzy!
●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●




●plastikowi pacjenci
Link 31.08.2008 ● 13:25 ●komć [1]
śniło mi się, że pracuję w psychiatryku, karmiłam psychotropami nakrętki od moich farb akrylowych i spinacze do bielizny, a potem stałam nad jakimś stawem odziana tylko w biały ręcznik, noc, padał deszcz, a ja płakałam. ze słodkiego snu obudziło mnie radosne i sympatyczne " a chuj ci na ryj, szmato, jak ty się kurwa odzywasz?" któregoś z rodziciela skierowane do współmałżonka. rozpiera mnie energia. o trzynastej piętnaście spożywam śniadanie, wciąż w białej koszuli od mundurka szkolnego (tarczę oderwałam i rzuciłam precz, pieprzony giertych) nałożonej na piżamę, na głowie mam siano, w głowie to, co zwykle w niedziele.
od jutra będę licealistką.

ekstra.
●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●




●wasze mienie mnie w nosie uczy mnie samodzielności
Link 30.08.2008 ● 15:45 ●komć [2]
szlag mnie po prostu trafia i tzw pierdolca dostaję na samą myśl o tych zmarnowanych dniach, nocach i pieniądzach, niewykorzystanych szansach i możliwościach i mogłabym w nieskończoność tak jęczeć, gdyby tylko ktoś chciał tego słuchać. mogłabym też udawać, że słabnę i mdleję, gdyby tylko stał obok ktoś, kto będzie mnie niósł na rękach.
w sumie, to dobrze, że macie mnie w nosie.
●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●




●калинка, калинка, калинка моя!
Link 28.08.2008 ● 19:02 ●komć [2]
"-justyna, co jest w poniedziałek?
- nie wiem.
- justyna, nie kupiłaś podręczników. skąd je teraz weźmiesz?
- nie wiem
- co z biletem miesięcznym?
- nie wiem
- jedziesz do warszawy?
- nie wiem
- czy ty sobie zdajesz sprawę z tego, że...
- wiesz, kiedyś była taka fajna kreskówka o rodzince, tam był taki rosjanin borys, nosił golf i tak fajnie grał na bałałajce i śpiewał "aa kalinka kalinka, kalinka maajaa"..."

szafa mi się nie domyka, zaplątuję się w zwoje kabli leżące pod biurkiem, na biurku tona zamazanego papieru, dziesięć kubków, klej się sfermentował, kosz się przewrócił, szlafrok przyczepił mi się do buta bez pary, a ja promieniuję szczęściem.

czyli że podobno zdrowieję
●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●




●folen endżel
Link 27.08.2008 ● 21:48 ●komć [1]
oh, ten depresyjny nastrój i słodki smutek unoszący się w powietrzu.
jak to pan r. kiedyś fajnie ujął: "ty się, justyna, rozkoszujesz w swoim cierpieniu"

a ja staję się coraz starszą dziewczynką i coraz łatwiej mi znieść ten cały syf związany z burzą hormonów.
●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●




●czarny kozioł w herbie
Link 27.08.2008 ● 14:09 ●komć [0]
rzucam sztukę, biorę się za biznes, kiedyś kupię tę znienawidzoną przez siebie wiochę i zrównam z ziemią.
●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●




●ciebie
Link 25.08.2008 ● 23:36 ●komć [0]
czasami mnie ogarnia taka niepewność

coś o aspołeczności i samotności z wyboru i z przymusu i czy to wszystko jest takie jak się wydaje na pozór, czy ja czegoś nie widzę lub widzieć nie chcę i
eeeeeeeeee... ja mam wam wszystkim tyle do powiedzenia, tyle monologów, pretensji, pochwał, podziękowań, hymnów, pytań, przeprosin, wyjaśnień, próśb, skarg, zażaleń, bluzg i czułych słówek przełknę i ich nie wypowiem, i nadal będę wpychać sobie garściami błoto w usta i udawać, że wcale, wcale mnie nie obchodzicie i nie potrzebuję niczego więcej, prócz spokoju i przestrzeni.

nie, nie przyznam się do tego, że chcę, aby ktoś ten spokój w tej przestrzeni naruszył.
●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●●







wypierdalaj